Ostatnio przeczytałem

Czyli książki o tematyce marynistycznej, które wpadły mi w ręce i warto powiedzieć o nich parę słów.

Aleksander Kaszowski i Zbigniew Urbanyi - "Sztormy lody i powroty".


Kolejnadawka mocnych wrażeń. Tym razem grupa śmiałków z Bydgoszczy wymyśliła sobie, że zbudują stalowy pełnomorski jacht i popłyną nim na Spitspergen. Nie muszę dodawać, że ich marzenia się spełniły. Poruszyli niebo i ziemię ale dopięli swego. "Euros" nie miał wprawdzie na początku silnika ale to nie wydawało się wtedy najważniejsze. Aleksander Kaszowski i Zbigniew Urbanyi opisali to przesięwzieńcie w książce pt.: "Sztormy lody i powroty".

Henryk Wolski - "Fortitudine vincimus. Zwyciążymy wytrwałością".


Jeśli ktoś myśli, że to nudnawa książka o facecie w łódce zdecydowanie odradzam już na początku. Dla tych którzy na morzu nigdy nie byli przeżycia i opisy autora i wspomnianych przez niego ludzi, mogą wydawać się fantastyczne lub co najmniej wyssane z palca. Jednak faktem jest, że to z czym mamy do czynienia w "Zwyciążymy wytrwałością" to najprawdziwsza pasja podparta wielką odwagą. Chęć odkrycia nowego, jeszcze niepoznanego świata, rysuje mapy i pcha śmiałków takich jak Henryk Wolski ku czeluściom zimnym i niegościnnym o jakich zwykły zjadacz chleba rzadko nawet śni.

Stanisław Maria Szczepański - "Od rzek po oceany".


Na szczęście przez cały czas ludzie morza skrzętnie i z pasją spisują swoje przeżycia i historie. Jednym z takich wilków jest Stanisław Maria Szczepański. Mechanik ze Świnoujścia. Z czystym sumieniem polecam jego książkę: "Od rzek po oceany". Idealna na nudną wachtę przy dobrej pogodzie. Oczywiście w CMK. Czytając ją ubawiłem się przyjemnie a łza nie raz w oku się zakręciła na wspomnienie podobnych przeżyć.

Karol Olgierd Borchardt - "Znaczy Kapitan".


Oczywiście czytelnikom literatury morskiej postaci Kapitana Olgierda Borchardta przybliżać nie trzeba. Dla tych jednak, którzy przygodę z morzem i marynistyką zaczynają, książka "Znaczy Kapitan" będzie dobrym przykładem na to co niektórzy nazywają "starą przedwojenną szkołą". Główny bohater Kpt. Mamert Stankiewicz to wg. autora niedościgniony wzór oficera. Pomimo tego, iż był to debiut pisarski Borchadta, książkę czyta się przyjemnie z uśmiechem na twarzy, a sytuacje jakie mają miejsce na opisanych statkach wywołują refleksje, a czasem i zazdrość, że nie żyło się w tamtych czasach.